środa, 6 stycznia 2010

Wspomnień czar...

Pamiętacie swoje pierwsze przedsiębiorcze decyzje? swoje pierwsze biznesy z dzieciństwa? ja pamiętam zaledwie parę, a było ich trochę.
Pamiętam że po mojej przeprowadzce do aktualnego miejsca zamieszkania nie miałem co robić w domu po dziadkach, szarym dużym podwórkiem zagraconym maszynami rolniczymi oraz 30 arami ziemi:). Była za to praca bo trzeba było to wszystko do porządku doprowadzić, i w domu i na podwórku. A przecież praca i sprzątanie są takie nudne...
I postanowiłem już wtedy że praca to nie jest to co bym chciał robić w życiu:) Poszedłem więc poznawać moją wieś, drogi polne, nowe zakątki, lasek itp. Uwielbiałem to. Pewnego dnia ponownie kazano mi pracować, tym razem w starym składzie na węgiel pod schodami w ganku. Zauważyłem że głęboko w ziemi zakopany jest jeszcze węgiel który da się oczywiście przepalić w piecu- był idealny, a do tego zmieszany z suchym spróchniałym drewnem. Pokochałem pracować wtedy- ale tylko dla siebie. Znalazłem worki, poszedłem po kilof i kopałem, kopałem, kopałem... zdarzało się że całymi dniami- by jak najwięcej wydobyć węgla, oczywiście na sprzedaż. Rodzice często szukali mnie po podwórku- ale nadaremnie. Ja kopałem, oni jedli obiad, ja kopałem, oni pracowali, ja kopałem oni robili wiele innych rzeczy. Zrobiłem z kartek etykietki, powpisywałem tam wyimaginowane prze zemnie liczby jako ceny. i chciałem wystawić je przed bramą:)
Kolejny biznes związany był z książkami. Znalazłem ich całe mnóstwo niepotrzebnych, porzuconych na strychu. Wydobyłem je, oczyściłem, spakowałem, porobiłem etykietki na każdą z książek z cenami. Praca żmudna- bo dokładna musiała być, ale fajnie było- ja to lubiłem.
W szkole też nie szło mi najgorzej. Oczywiście z biznesem, choć nie tylko. Pamiętam przed szkołą był sklep w którym w przerwach między lekcjami dzieci biegły całymi chordami by kupić sobie co nieco. Ja mimo że dostawałem kieszonkowe, brakowało mi na wydawanie w sklepie. Czemu? bo to co dostałem żal mi było wydawać. Wydaje mi się że dlatego kombinowałem z dodatkowymi pieniędzmi. A te dodatkowe- chętnie wydawałem. W ten sposób oszczędzałem, wydawałem, i uczyłem się na dodatek. Jak już wspomniałem w szkole na lekcjach plastyki wyklejaliśmy jakieś motywy z gazet kolorowych. Ja miałem gazet i obrazków bardzo dużo. A w tym dniu akurat brakowało mi na gumy które mogłem w sklepie kupić. Zrodził się pomysł że może po parę groszy nie dało by się sprzedać obrazków? Interes przez pierwsze parę minut szedł świetnie, do czasu jak pani przyszła. Ale co z tego, byłem zdeterminowany. Wynajdowałem najlepsze obrazki i reklamowałem je wśród dzieci że będą najlepsze do wyklejanek. I poszło. A później żal z wydawanych pieniędzy na gumy:) bo najbardziej mi się podobało w tym wszystkim nie pieniądze ale to że mi się udało. że zrobiłem co chciałem.
Zbierałem swojego czasu także puszki po piwie, i innych napojach- aluminium, dorabiałem ta często w miesiącu nawet 25zł. Fajnie było z nimi, bo trzeba było zorganizować worek, pognieść puszki i zawieść do skupu- co dla małego chłopca nie było łatwe.
Były też akcyzy po papierosach, akcyzy z wódki:D, i inne malutkie biznesy.
najważniejsze jest to że przedsiębiorczość się rozwijała we mnie, a po udanych transakcjach miałem coraz więcej pomysłów:)

A czy wy też mieliście pomysły na pierwsze biznesy w dzieciństwie? jeśli tak to proszę podzielcie się ze mną nimi. Może mieliście oryginalniejsze pomysły?
Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz