poniedziałek, 4 stycznia 2010

Oszczędności studenta? czyli nauka, książki, jedzienie, ubrania....

Jakie to są oszczędności? Przede wszystkim duże.
No bo ile można zaoszczędzic na książkach przez siebie czytanych? Tyle ile ich kupujemy:) Już wyjaśniam. Fajnych książek biznesowych, motywacyjnych i po prostu nie ma w bibliotekach- przy najmniej w tych do których ja mam dostęp. Nowsze książki? także próżno szukac- w Polsce biblioteki są skierowane przede wszystkim na księgozbiór akademicki, popularnonaukowy, lektury dla szkół, oraz książki do poczytania do poduszki, tak naprawdę nie ma nic dla przedsiębiorców, dla biznesmenów dlatego muszą wydawac krocie ba książki- bo książka to wiedza.

Ja w jeden dzień zaoszczędziłem 35zł. jak? Czytając książkę za darmo w Empiku. W tym sklepie są wyznaczone odpowiednie sofy na których można siąśc i poczytac to co się chce. I ja to wykorzystałem. I prawdopodobnie bardzo dobrze- przeczytałem całą książkę, która kosztowała 35zł. Ładnie nie? zaoszczędzone pieniądze mogę inwestowac mimo to że jest to mała kwota ale ja dużo czytam. Obliczenia:
4-5 książ./mieś X śr. 40zł= 200zł miesięcznie. Teraz jest ładnie, a teraz?: 200zł X 12= 2400zł!!! no ładnie. Tyle zaoszczędzisz na zwykłym czytaniu, te pieniądze można fajnie wykorzystac za coś innego. Np na projekt 3zł:) Na szkolenia organizowane przez ludzi którzy doszli tam gdzie my chcemy dojśc.

Mniej więcej orientowałem się właśnie w szkolenia i projekty które są organizowane przez państwo, UE, gminy i inne organizacje które organizują szkolenia za darmo, na które mają wstęp wszyscy dosłownie(trzeba tylko chęci). Myślę że na 2 takie szkolenia da się załapac w ciągu roku. Ważne jest każde szkolenie które w jakikolwiek sposób- nie tylko bezpośredni przybliża nas do miliona. Dla każdego z nas ważne szkolenie to coś innego, bo dobrym szkoleniem dla Xińskiego jest np szkolenie groomerskie, fryzjerskie itp a dla Ykowskiego psychologia biznesu, opodatkowanie, jak dobrze zarządzac firmą- obie osoby są wartościowe i mogą na tych szkoleniach nauczyc się czegoś co by przybliżyło ich do miliona, ale każdy w inny sposób.
Mniej więcej jedno szkolenie jest warte ok 500zł z przymrużeniem oka X 2= 1000zł na rok.

Jedzenie? Tu sprawa jest cięższa ale dla chcącego nic trudnego. W supermarketach często są organizowane degustacje. No to degustujmy!!! w jednym hipermarkecie jest takich degustacji na paru działach. Spokojnie możemy sobie dojeśc do obiadu lub kolacji- a nie od razu kupowac batoniki, wafelki, chipsy itp.
Tutaj nie robię obliczeń bo nie ma sensu:) ale warto.

W naszych czasach masakrą jest to jakie są podwyżki cen. I to nie małe. Ale jak chodzi o wyprzedaże i ubrania można także sporo zaoszczędzic- im lepiej i więcej się ubierasz- tym więcej oszczędzasz, pod warunkiem że wiemy jak- czyt. kupujemy tylko na wyprzedażach. A Prawdziwe zaczynają się pod koniec grudnia i z początkiem stycznia. Przy odpowiednim myśleniu (chodzi o to byśmy się nie rzucali na pierwsze lepsze ciuchy tylko kupowali to co jest nam potrzebne) możemy zaoszczędzic na takim, jednym wypadzie nawet 300zł. To dużo w dobie jeansów za 250zł, kurtek za 300zł, a podkoszulek za ok 100zł - ceny poza wyprzedażami. powiedzmy że na rok robimy 2 takie wypady, oszczędnośc= 600zł.

Ciąg dalszy nastąpi...

1 komentarz:

  1. Jeżeli tak liczysz sobie ile oszczędzasz to co robisz w zamian? Odkłądasz te pieniądze do świnki czy jakąś inną lokatę czy co z nimi robisz? Oszczędzasz żeby inwestować czy żeby wydać coś innego np na wyjście do kina? Oszczędzanie jest ok ale na tym nie zarobisz. Żeby zarobic powinieneś mieć jakąś rotację tych oszczędności i z każdym obrotem trochę więcej dla siebie albo chociaż na lokatę i nie pieniądze rosną bo samo oszczędzanie nie ma sensu jeżeli oszczędzasz na czymś a wydasz na coś innego.

    OdpowiedzUsuń