niedziela, 21 listopada 2010

Długi – dlaczego w nie wpadamy



Postanowiłem przytoczyć ze strony www.najbogatsi.pl artykuł o długach. Na moim blogu mało jest informacji na ten temat tak więc nie zaszkodzi podciągnąć się w tym temacie. Tak więc zapraszam do lektury:

"W ostatnich latach rośnie w naszym społeczeństwie tendencja do zadłużania się. Co prawda poziom naszych długów nie jest jeszcze tak wysoki jak w krajach Zachodu, jednakże systematycznie nadrabiamy zaległości.

Ponieważ masz dobrą pracę i niezłe zarobki, przez jakiś czas udaje Ci się otrzymywać kolejne pożyczki i kredyty. Może jednak przyjść moment, że zaczynasz zaciągać kolejne kredyty tylko po to, żeby spłacić stare. Wpadasz w pętlę kredytową. To jeden z czarniejszych scenariuszy, ale niejednej osobie już się przytrafił.

Pomijając kredyt hipoteczny (w którym długiem obciążana jest nieruchomość) pieniądze można dostać jedynie na siebie lub na firmę. Zaciąganie długów to sprawa bardzo niebezpieczna. Zadłużamy się, żeby kupić nowy samochód, nowe meble, wycieczkę zagraniczną czy jakiś sprzęt AGD. Są to wyjątkowo złe nawyki. To o czym marzymy niekoniecznie jest tym, czego potrzebujemy.

Wpędzając się w długi, płacisz nie tylko za kupione przedmioty, ale i za odsetki bankowe. Sprawa wygląda inaczej, jeżeli zadłużasz się by rozwinąć firmę, a koszty kredytu będą niższe, niż osiągnięty dzięki dodatkowym pieniądzom zysk. W takim wypadku zaciąganie kredytu ma sens. Jakie natomiast są korzyści z zaciągnięcia długów konsumpcyjnych?... Nie ma żadnych! Są destruktywne i działają demotywująco, osłabiają także skłonność do działania, bo nagrodę, która czekała by na Ciebie w przyszłości, wypłacasz sobie już dziś. Stwierdzasz więc, że nie warto długo czekać na nabycie nowej „zabawki”, tzn. do momentu, kiedy naprawdę będzie Cię na nią stać. Możesz ją mieć już teraz.

Gorzej, jeżeli po podsumowaniu wartości posiadanych dóbr i długów wyjdzie, że nie posiadasz nic lub prawie nic, po co więc pracujesz? A przecież kupione dobra konsumpcyjne ciągle tracą na wartości. Widać to zwłaszcza na przykładzie samochodu – im starszy tym mniej warty a ciągle wyciąga z Twojej kieszeni pieniądze (ubezpieczenie, naprawy, paliwo). Ale zaciągasz długi konsumpcyjne, ponieważ sądzisz, że w przyszłości nasza sytuacja się polepszy, dostaniesz podwyżkę i po problemie. Niestety przyszłość nigdy nie jest pewna. Toteż zaciąganie nowych kredytów na dobra konsumpcyjne jest niemądre.

Dlaczego zaciągamy długi? Nasz umysł najbardziej reaguje na to, co aktualne, a nie na odległą przyszłość. Dążymy już teraz do radości, która sprawi nam posiadanie nowej rzeczy. Z drugiej strony niemożność posiadania tej rzeczy tu i teraz wiąże się z rozczarowaniem. Lęk przed rozczarowaniem pcha nas w stronę natychmiastowej radości i wydajemy pieniądze. Oczywiście rozczarowanie wynikające z zadłużenia sprawi nam jeszcze większy ból, niż rozczarowanie z braku czegoś. Ale nasz umysł jest „głupi” i widzi tylko radość płynącą z chwili obecnej.

W Babilonii bardzo popularne było zaciąganie długów zabezpieczanych własną osobą. Ten kto nie mógł spłacić długów lądował na licytacji niewolników i stawał się jednym z nich. Działo się tak z 9 na 10 dłużników. Byli oni potem odsyłani do katorżniczej pracy przy budowie murów obronnych miasta, wielu z nich ginęło z wycieńczenia w krótkim czasie a ich zwłoki spychano nocą poza mury. 2/3 pracujących przy murach niewolników pochodziło z Babilonii. Wszystko to działo się na oczach ludzi jednak nikogo nie powstrzymywało to przed zaciąganiem długów. Chwilowa radość była ważniejsza, niż płynące z niej konsekwencje. Dziś konsekwencje zadłużenia nie są aż tak poważne, ale i tak jesteśmy przypierani do muru.

Nasze przekonania decydują o tym, w jaki sposób postępujemy przy podejmowaniu decyzji finansowych. Jeśli zmienisz swoje przekonania (o tym jak to zrobić piszę w artykule „Jak zmienić swoje przekonania”) zmieni się także Twoja sytuacja finansowa. Spytaj siebie: ”Dlaczego zasłużyłem na to, żeby mieć dużo pieniędzy?”. Zadaj sobie teraz kolejnych kilka pytań, które uzmysłowią Ci, dlaczego wpadłeś w długi:

Jakie poniosę straty, jeśli przestanę zaciągać długi? Być może będziesz musiał ograniczyć swoje potrzeby, albo ucierpi na tym Twoja reputacja człowieka sukcesu?
Jakie będę mieć korzyści ze spłaty długów?
Co dobrego wypłynie później z tych korzyści?
Które z moich przekonań doprowadziły do tego, że zaciągnąłem długi?
Jakie negatywne konsekwencje mnie czekają, jeżeli pozostanę zadłużony?

Na co się teraz zdecyduję?


Bibliografia:
B. Schäfer "Droga do finansowej wolności"

Mikołaj Łagowski ".

3 komentarze:

  1. Inwestujesz w monety.
    Moze bys troche o tym napisał?
    jakie masz inwestycje, czym sie kierujesz inwestując? jakie zyski? Coś na kształt poradnika?
    moze byc ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy artykuł jednak nie do końca mogę się z nim zgodzić. CO się tyczy kredytów konsumpcyjnych trzeba rozgraniczyć zachcianki od potrzeb. I tak z punktu widzenia młodej osoby chcącej zamieszkać jak to się mówi na swoim wygląda wszystko zupełnie inaczej. Zamiast czekać 5 lat, aż uzbiera się na urządzenie mieszkania (zakładając, że ono jest jak nie ma kredyt również jest niezbędny nie ma co się czarować w dzisiejszych czasach jak rodzice nie dadzą to ciężko się dorobić na własne 4 ściany) lepiej wziąć na raty tą pralkę, lodówkę itp. żeby móc zbudować niezależność w prawdzie nie finansową ale osobistą. Jasną sprawą jest że lepiej unikać kredytów ale czasem są najlepszym rozwiązaniem i jeśli się z nich korzysta z rozsądkiem to ja jestem jak najbardziej na TAK dla takiej formy bądź co bądź pomocy :)

    pozdrawiam
    OLA

    Ps. Ciekawy blog będę zaglądała częściej i oczywiście życzę powodzenia w realizacji planu milionowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również się dołączam do prośby użytkownika "pepaswinka", chętnie przeczytałbym informacje dot. wybierania, kupowania monet.

    OdpowiedzUsuń