środa, 9 lutego 2011

Właśnie straciłeś kolejną szansę na bogactwo



Witam!
(Dziś przydługawy post) :)
Wiesz co się stało w tamtym roku? Nawet co miesiąc? Wiesz co się działo w styczniu? A jak myślisz co się stanie w lutym? Ja wiem...
Ponownie stracisz setki tysięcy złotych jeśli nie miliony. Jednak nie domyślasz się jeszcze jak. Otóż codziennie mamy pomysły.
Możesz się z tym nie zgodzić przecież- ale ja wiem ze mamy, i to każdy ma. Niestety styl życia, gonitwa na kasą, obowiązkami itp
skutecznie determinują nasze zapominalstwo. Nie pamiętamy o naszych pomysłach które są choć w części strzałami w dychę. Powiem więcej
Wiele z tych pomysłów są na wagę złota, bylibyśmy milionerami. I to każdy z nas. Gdzieś kiedyś przeczytałem właśnie że każdy człowiek
choć raz w swoim życiu ma ten jeden złoty strzał- pomysł który gdyby został umiejętnie zrealizowany jego myśliciel zostałby bogatym człowiekiem.
Tak więc zauważam problem już na etapie wpadania na znakomity pomysł. Po prostu zapominamy go.

Jest jednak na to rada. Trzeba pomysły zapisywać. Dotąd ten problem rozwiązywałem pochopnie. Swoje pomysły zapisywałem wszędzie tam gdzie
dorwałem jakiś skrawek papieru, telefon, na obrzeżach stron książek. No po prostu wszędzie. Tylko że dziwnym trafem zapominałem o tym że
zapisywałem swoje Golden shot'y. Zapominałem i nie potrafiłem myślami wrócić do nich. Potem gubiłem karteczki, telefony się psuły itp...
Wspaniałe pomysły poszły w niwecz. Ile ich było? Trudno powiedzieć. Ale wiele. Pewnie cześć z nich była gniotami ale na pewno któreś
z nich mogło by ujrzeć światło dzienne. No ale stało się jak się stało.
Do dziś sobie nie mogę wybaczyć dwóch takich sytuacji w których jestem pewien iż miałem świetne dwa pomysły. Czułem euforię z ich powodu.
Niemal myślałem że to musi się udać, taki pomysł, wykonanie proste, wszystko będzie grało i klops. Nie zapisałem. Łudziłęm się iż zapamiętam.
I nic z tego nei wyszło. Człowiek myśli że to przecież proste zapamiętać jedno słowo klucz dzięki któremu można dojść do swojego pomysłu.
Nic bardziej mylnego, ponieważ w moim przypadku często (ale nie zawsze) pomysły chadzają w mojej głowie stadami. Jeśli po pierwszym następuje
kolejny. Już nie pamiętam tego poprzedniego. Katastrofa. Ale cóż zrobić. To zabawne bo nawet próbowałem z tym walczyć. Wymyślałem pomysł/ideę
i z wszelkich sił starałem się ją zapamiętać. Ale zawsze coś stawało na drodze, dzięki któremu już po paru minutach nie potrafiłem
cofnąć się w czasie i odtworzyć moich "Idea" (ang).

Obecnie zapisuje sobie nawet tematy przyszłych wpisów które mam umieścić na blogu. Bo za chwile ich już nie pamiętam. A na dzień dzisiejszy
gdy jestem już w tak zaawansowanym wieku (21 o zgrozo!) skleroza nie boli:). Choć na pewno nie pomaga w życiu. Co dziwi także fakt
że np. listę zakupów po którą ideę do sklepu potrafię zapamiętać. Tylko muszę się skupić porządnie:) a nie myśleć o kolejnych pomysłach.
Tak więc na dzień dzisiejszy mogę się pochwalić ok 2-3 kartek zapisanych pomysłami. Było by znacznie więcej ale wiadomo co się z nimi stało.
Postanowiłem także o to powalczyć. Nie może tak być że to wszystko się ulatnia. Że idzie w niwecz a przecież może wydać jakieś plony.

Dziś jeśli mi się uda znaleźć kupie sobie pierwszy w życiu mały dzienniczek. Swój dziennik pomysłów na Biznes. Mysi być tani bo nie
wydam na niego fortuny:) i przede wszystkim mały, poręczny- bo z zeszytem nie mogę chodzić.,nie zmieści się do kieszeni, tak więc nie
mógł bym go mieć w każdej sytuacji swojego życia, dobrze żeby miał także super twarda okładkę- nie będzie miał chłopak lekkiego zżycia,
nękany codziennie lub co kilka dni, ciorany po różnych miejscach itp.
Mam nadzieje że dzięki niemu nie uciekną mi już żadne pomysły. Tylko oczywiście trochę potrwa to bym spisał na niego to co pozostało
na innych nośnikach danych:)

Kolejnym problemem który widzę i jest on nagminny. Masz pomysł. Nie zapisujesz go-ku***. Nie zrealizujesz go teraz. No ale spoko- nauczyliśmy
się przed chwilą co z tym robić- kupić mały kajecik i zapisywać. No i jeśli zapiszemy to co dalej? Kolejny zonk. Nawet jak zapiszemy
to możemy łatwo zapomnieć, nawet jeśli raz sprawdzimy co wpisaliśmy to później może się to nie powtórzyć. Trzeba sobie wyrobić nawyk wpisywania
jak i czytania tego co się napisze w nim. No bo przecież co nam po tym jak i tak tego nie odwiedzimy, nie wejdzie nam dany pomysł w krew. Po prostu
nie zrealizujemy go nigdy, a oto w tym wszystkim chodzi. Tak więc automatycznie uczymy się zerkać co pewien czas do dzienniczka Pomysłów
Na Biznes. Powiedzmy co tydzień- będzie ok.

No i co teraz? kolejny zonk, bo mimo że jest napisane to Ty nadal nie masz czasu/chęci/pieniędzy/wytrwałości/inteligencji (niepotrzebne skreślić)
by dany pomysł zrealizować. Ale durne wymówki! Łeee..e...e...
Prawda jest taka że jakbyś chciał to byś dał radę. Tylko lepiej nic nie robić a wymówki to coś co Cię chroni od prawdy. Bo ona BOLI.
Tylko sęk w tym że jest lepsza od tego co teraz robisz.
Przede wszystkim jeśli mamy już pomysł to trzeba go zrealizować. Nie mówię że już, teraz w tej chwili. Ale kiedyś trzeba. Przecież pomysły
które są zapisane nie mają żadnej mocy. Nie mają wartości same w sobie. Znaczą wiele tylko wtedy jeśli je zrealizujemy. Jeśli się uda- zajebioza!
wszystko ok. mamy parcie na sukces, kolejny i kolejny. Jesteśmy w transie. Jeśli natomiast nie uda się... To i tak lepiej aniżeli dany
pomysł zostałby w dzienniczku. Jest zrealizowanym niewypałem- ok. Ale udało nam się go jednak zrealizować. Ma wreszcie wartość- czasem ujemną, czasem
dodatnią (bo nie każda porażka jest zła). Po prostu nie możemy się ograniczać tylko do wpisów w kajecie. Trzeba je realizować wtedy jak mawiał
W. Buffett: Pieniądze są tam, gdzie jest wartość". Tak więc jeśli pomysł będzie wartościowy- kasa przyjdzie sama.

Tak samo jest z pracą zarobkową. Wiele osób narzeka jak to mało zarabiają. Nie wiedzą że tam gdzie jest wartość są i pieniądze, czyli:
Dostajemy tyle kasy ile jesteśmy wartościowi/ważni dla pracodawcy. Jeśli on dzięki Tobie zarabia miliony- to i ty dla niego jesteś wielką wartością
więc zarabiasz naprawdę dobrze, jeśli dzięki Tobie zarabia skromnie, lub wytwarzasz dla niego małą wartość (np. pracownik produkcji- jest ich w jednym zakładzie setki
i to ich czyni wartością samą w sobie, pojedyncza jednostka ma małą wartość na linii produkcyjnej) także dostaniesz mało pieniędzy. Smutne ale prawdziwe.
Przy tym zaznaczam że nie chce obrazić nikogo kto pracuje na produkcji. Wyrażam tylko to co widzę i jak myślę:).

Pieniądze są tam gdzie jest wartość. I to jest złota zasada która sprawdza się zawsze w 100%.


Tak więc realizacja i tylko realizacja pomysłu czyni go wartością samą w sobie. Kiedyś i ona może dać pieniądze...


Dziś pojadę po kajecik, zobaczę czy uda mi się go kupić, jeśli tak- może zrobię zdjęcia i poinformuje was o nim:)
Pozdrawiam!

4 komentarze:

  1. Hej. Od ponad roku posiadam taki "kajecik" z pomysłami o którym mówisz ale działa to na troszkę innej zasadzie. W portfelu(który zawsze mam przy sobie) mam małą karteczkę i mały ołóweczek. Kiedy przychodzi pomysł to go szybko zapisuję, a codziennie wieczorem przepisuję pomysły na mojego maila gdzie mam zakładkę "Pomysły".

    System działa dość dobrze. Polecam w Google hasło "wakacyjny kurs ZTD".

    OdpowiedzUsuń
  2. Skądś znam Twój problem ;). Miałem w życiu wiele ciekawych pomysłów i przez to że nie zapisałem ich nigdzie, po prostu umknęły mi z głowy. Od dłuższego czasu zapisuję wszystkie ciekawe pomysły na które wpadnę. Z tematami postów na blog możesz sobie poradzić jeszcze inaczej - po prostu usiądź i napisz post jeśli masz taką możliwość i ustaw publikowanie na jakiś konkretny termin w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm... jak mi do glowy przyjdzie jakis nowy pomysl to walkuje go tak dlugo, az dojde do wniosku, ze jest do realizacji albo nie. Raczej nie zapominam.

    Niestety niektore pomysly, mimo dobrych zalozen, nie dzialaja tak jak powinny, ze wzgledu na czynniki zewnatrzne.

    Liste na zakupy zapamietuje po jednym przeczytaniu, bez specjalnego skupienia. Nawet jak ktos inny ja przygotowal. Ostatnio przypadkiem testowalam pare razy, bo ciagle zapominalam zabierac ze soba kartki do sklepu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również wałkuję nowy pomysł, albo wdrażam nowy projekt, zaniedbując codzienne obowiązki. Na szczęście prowadzę własną firmę. Czy więcej zyskałem zapamiętując się bez reszty po doznaniu olśnienia, czy więcej straciłem ignorując codzienne zlecenia, tego nie wiem. Skłaniam się ku pierwszej opcji, bo gdybym miał podejść za każdym razem "rozsądnie" i spokojnie, to pewnie zrezygnowałbym w połowie przypadków.

    OdpowiedzUsuń