wtorek, 16 lutego 2010

Jak zostać milionerem podczas kryzysu

Jak zostać milionerem podczas kryzysu

Jak zostać milionerem podczas kryzysuCzy wiesz, że kryzys to naprawdę dobry czas na zbicie fortuny? Nie, nie trzeba być milionerem, by tego dokonać. Wystarczy skorzystać ze starych sprawdzonych sposobów i podjąć ryzyko.

Arystoteles Onassis. Kapitał początkowy: 250 dolarów

Jego ojciec handlował tytoniem, ale w czasie wojny grecko-tureckiej ich rodzinne miasteczko (Izmir) przejęli Turcy i rodzina straciła niemal wszystko. Onasis wyjechał z rodziną z Grecji do Argentyny. Tam, korzystając z doświadczeń ojca, zajął się handlem tytoniem. W ten sposób, krok po kroku, pomnażał kapitał. Marzył jednak o tym, by zostać armatorem. Ceny statków znacznie przekraczały jego możliwości, aż do czasu światowego kryzysu finansowego, podczas którego wiele firm zaczęło mieć poważne kłopoty. Jedną z nich była Canadian National Steamship Company. Onassis spełnił swoje marzenie: kupił sześć kanadyjskich transportowców po 20 tys. USD, czyli za niewielki procent ich wartości, co otworzyło mu drogę do dalszych sukcesów i rozwoju jego firm.

Chang-Woo Han. Wykorzystana okazja: Pęknięcie bańki na rynku nieruchomości

Pachinko to bardzo popularne w Japonii salony gier zręcznościowo-losowych. Gry za pieniądze są w tym kraju zakazane, więc gra się kulkami, którymi można wygrać więcej kulek, a potem wymienić je na gadżety. Podczas kryzysu popularność tego typu rozrywki rośnie. Chang-Woo Han wiedział o tym, ale nie miał pieniędzy na zakup czy choćby wynajęcie lokalu, w którym mógłby prowadzić taki salon. Gdy w latach 90. w Japonii zapanował kryzys i ceny nieruchomości spadły, Han nie mógł przegapić okazji. Pożyczył od rodziny i znajomych pieniądze i kupił kilka nieruchomości, w których otworzył salony pachinko. Mimo kryzysu odważył się nawet na budowę 5-piętrowego, nowoczesnego salonu. Ryzyko się opłaciło. W 2002 r. Han miał już sieć 100 punktów. Dziś ma także kina, kawiarnie, a nawet bank w Kambodży.

Warren Buffet. Strategia: Kupuj w dołku

Jeden z najbogatszych ludzi świata wykorzystał jedną z najbardziej podstawowych zasad ekonomii: kupował tanio. W 1973 r. nabył 60 tys. akcji „Washington Post” po 20 USD za sztukę. Pod koniec 2008 r. jedna była warta ponad 400 USD. Po krachu na giełdzie, w 1988 r. wykupił udziały w Coca-Coli. Już w 2001 r. były one warte więcej niż firma inwestycyjna Buffeta w 1988 r. Milioner nie zmienił strategii – podczas obecnej przeceny zainwestował już m.in. w akcje banków. Radzi inwestować dziś w akcje amerykańskich przedsiębiorstw.

Wszyscy ci ludzie, zanim jeszcze zostali krezusami, mieli kilka wspólnych cech: marzenie (a właściwie konkretną wizję tego, co chcieli osiągnąć), wytrwałość, brawurę. Żaden z nich nie otrzymał bogactwa z racji samego urodzenia i nie skorzystał z popularnej rady, że pierwszy milion trzeba ukraść.

1 komentarz:

  1. Święta racja, ale taka droga jest cholernie trudna a wielu ludzi pomimo wyrzeczeń i tak nie osiągnie tego c w/w

    OdpowiedzUsuń